Menu

Historia Azteków

Historia Azteków

AZTEKOWIE

-nazwa indiańskiego ludu przybyłego w XIII wieku z północy (z mitycznej praojczyzny Aztlan, która dała początek nazwie Aztekowie) i osiadłego w Dolinie Meksyku, gdzie znalazł schronienie na moczarach wokół jeziora. Nazwa Aztekowie nadawana bywa również ogółowi mieszkańców imperium, zwłaszcza społecznościom Mexica z Tenochtitlan, Acolhua z Texcoco i Tepaneków z Tlacopan.



Wykorzystując dziedzictwo wcześniejszych faz cywilizacji mezoamerykańskich (gł. Tolteków) stworzyły one jej nową fazę, zwaną aztecką. Charakteryzowała ją nie spotykana dotąd apoteoza wojny, uznawanej za podstawową zasadę istnienia świata, co znalazło wyraz zarówno w życiu społ.-polit. (kariera wojskowa jako podstawa awansu społecznego), jak też w mitologii i religii (krwawe ofiary z ludzi, z reguły jeńców wojennych, jako zasadniczy element kultu rel.) oraz w sztuce (wszechobecny motyw śmierci).

Użyta w tym sensie nazwa Aztekowie nie obejmuje jednak ani wszystkich ludów Nahua okresu przedhiszpańskiego, do których zaliczali się Mexica i Acolhua, ani tym bardziej współczesnych Indian Nahua, żyjących głównie w Meksyku, chociaż czasem nadaje się jej błędnie taki zakres znaczeniowy.


Począwszy od założenia w 1325 roku miasta Mexico-Tenochtitlan zwali się Mexica [mieszkańcy miasta Mexico] lub Tenochca [mieszkańcy m. Tenochtitlan].

W XIV w. Aztekowie stworzyli własny organizm polityczny, tzw. miasto-państwo (w.w. Tenochtitlan), początkowo zależne od sąsiadów, Tepaneków z Azcapotzalco, od 1428 samodzielne.

W latach 1428-30 w sojuszu z Texcoco i Tlacopan (związek zw. Trójprzymierzem) rozpoczęli ekspansję militarną, która dała początek tzw. imperium azteckiemu, stanowiącemu rodzaj federacji domen 3 gł. miast-państw, rządzonej przez ich władców. W końcu XV w. imperium objęło niemal cały środkowy, wschodni i południowy Meksyk. W jego skład weszło ponad 500 miast-państw, których zróżnicowana językowo, etnicznie i kulturowo ludność była zmuszona do płacenia trybutu i/lub innych świadczeń na rzecz Trójprzymierza: złoto, szlachetne kamienie, stroje, pióra i kukurydza płynęły do Mexico.

Czynnikiem unifikującym, prócz militarnego terroru, stawała się stopniowo ponadetniczna warstwa arystokracji, połączona więzami pokrewieństwa i powinowactwa.

procesy unifikacyjne nasiliły się w pocz. XVI w., gdy Mexica zdominowali swych sojuszników, a władca Tenochtitlan, Motecuhzoma Xocoyotzin, stał się faktycznym jedynowładcą imperium.

Podstawą gospodarki imperium było wysoko rozwinięte rolnictwo i wymiana towarów między różnymi pod względem geogr.-klimat. regionami, także położonymi poza jego granicami.

WŁADCY

Władcą Azteków był tlatoani. Wybielano go z racji mądrości, odwagi i szlachetnego urodzenia. Był kimś pośrednim miedzy bogiem a królem i odgrywał ważną rolę w obrzędach religijnych.

—-

„Miasto bogów”

Wygląd Teotihuakanu wprawiał w osłupienie przybywających z tropikalnych lasów południa handlarzy Majów, oferujących szmaragdowo-zielone pióra ptaka quetzala: zespół wspaniałych budowli wzniesionych na platformie robił niezwykłe wrażenie.

Jedynie bogowie mogli natchnąć mieszkańców miasta myślą o ich wybudowaniu.

Założony prawdopodobnie pod wpływem Olmeków Teotihuacan nie bez podstawy nosił azteckie miano „Miasta bogów”. Stolica miejskiego państwa położonego na północny-wschód od dzisiejszego Mexico osiągnęła szczyt rozkwitu w V w. n.e. Dwie potężne piramidy -Księżyca i Słońca- górują dziś nad kompleksem budowli kultowych, liczącym około stu świątyń. Obok trzecia piramida, Pierzastego Węża. Nieopodal usytuowane były niegdyś rezydencje kapłanów i szlachty.




Na pierwszym planie wznosi się piramida Księżyca, skąd długa na 2 km Aleja Zmarłych prowadzi do obszernego placu ceremonialnego (dł. boku: 400 m) nazwanego Cytadelą, przy którym stoi świątynia Quetzalcóatla. Plac spełniał także funkcję targowiska. Najpotężniejszą jest jednak górująca nad miastem piramida Słońca (60 m wysokości).

Tenochtitlan

znaczy „miejsce owocu kaktusa”. Stolica królestwa Azteków w początkach XVI w. To niezwykłe miasto-państwo zbudowane na jednej z wysp jez. Texcoco (obecnie wyschniętego), połączone z lądem groblami. Tradycja głosi, że bóg Huitzilopochtli wyjawił ludowi Mexicas, że ich wędrówka zakończy się w miejscu, w którym zobaczą „orła siedzącego na opuncji” (odmiana kaktusa) – tam też winni wznieść swoje miasto. Mexicas budowali swą historię powołując się na opiekę bogów i swe nadzwyczajne przeznaczenie, mające potwierdzić ich moc wobec podbitych ludów. Dziś wiemy, że przez 200-300 lat żyli jako barbarzyńcy na północnych krańcach Meksyku i że zdominowali ludy Doliny Meksyku ponieważ toczyły one ze sobą nieustające wojny.

Miasto założone zostało na początku XIV w. przez lud Mexica ( Aztekowie) na jednej z wysp jez. Texcoco (obecnie wyschniętego), połączone z lądem groblami.




Odręczny plan miasta sporządzony przez H. Corteza

Otoczony ze wszystkich stron wodami Tenochtitlan był centrum kulturowym i religijnym państwa. W specjalnych szkołach młodzi kapłani uczyli się pisać, zapoznawali się z matematyką, astronomią, medycyną. Później będą oni przewodzić świętom i obrzędom składania ofiar na cześć bogom. Na szczycie wielkiej piramidy znajdowała się świątynia Tlaloca, boga piorunów i deszczu, oraz prastarego boga Huitzilopochtli. Po drugiej stronie wznosiła się okrągła piramida księżyca. Dalej tereny do gry w pelotę (piłkę), pałace i place, gdzie były targowiska.




Od połowy XV w. następował szybki rozwój urbanistyczny i architektoniczny Tenochititlanu (pałace, monumentalne piramidy-świątynie, akwedukty).

Na początku XVI w. miasto było głównym ośrodkiem politycznym, religijnym i gospodarczym imperium, liczyło wg różnych szacunków od 60 do 200-300 tys. mieszkańców. W okresie największej świetności miasto zajmowało 25 km2 i liczyło ok. 350 000 mieszkańców: rolników, rybaków, kupców, rzemieślników, kapłanów, wojowników i administratorów.

Miasto zostało całkowicie zniszczone podczas hiszpańskiej konkwisty V-VIII 1521. Odbudowane przez H. Cortesa w stylu hiszpańskim jako miasto Meksyk, stolica Nowej Hiszpanii.

Kultura Azteków

Dzieło Sahaguna

Brat franciszkanin Bernardino de Sahagun przybył do Nowej Hiszpanii w 1530 roku, w wieku trzydziestu lat i poświęcił resztę swojego życia na badanie meksykańskiej starożytności. Początkowo pragnął lepiej poznać bałwochwalstwo, by znać podłoże pod ewangelizację. Rozpytywał starych Indian, którzy przeżyli podbój i w ten sposób zdobył ogromną wiedzę o świecie Azteków.

W badaniach pomagali mu indiańscy studenci kolegium Santa Cruz z Tlatelolco, znający zarówno łacinę, jak i język nahuatl, kulturę klasyczną i pismo obrazkowe. Sahagun poświęcił na transkrypcję owych zapisów czterdzieści lat.

Kodeks Florencki

Ten nadzwyczajny, bogato ilustrowany manuskrypt zawiera zapiski de Sahaguna. Jego dwanaście ksiąg to niezrównana encyklopedia o cywilizacji azteckiej.




Omawia wszystkie dziedziny życia: religię, kalendarz, święta i ofiary, filozofię, historię, życie codzienne, medycynę, rolnictwo, sztukę i technikę, faunę, florę… Został opracowany w dwóch językach i stanowi cenny dokument badawczy nad językiem nahuatl.

Społeczeństwo azteckie



Strój Azteka wskazywał na jego miejsce w hierarchii społecznej. Ozdoby z piór, ze złota i z jadeitu były zarezerwowane dla szlachetnie urodzonych, lud musiał zadowolić się obsydianem i skórami królika. Na szczycie hierarchii stała klasa dostojników, zwanych „tecuchtii”. Z niej właśnie wywodził się wybrany przez radę starszych władca „tlatoani” – „ten, do którego należy słowo”. Rada starszych reprezentowała lud przed obliczem tlatoani, wymierzała sprawiedliwość, nadzorowała uprawę roli, której produkty służyły spłacaniu należnej daniny oraz pobierała podatki.

Wysoką rangę mieli także kapłani. Słudzy bogów odbierali surowe nauki w przyświątynnych szkołach. Ćwiczenia w kapłaństwie wymagały zachowania czystości oraz wytrzymałości fizycznej i moralnej. Najwyższym wyświęceniem był urząd ofiarnika.

Wysokim prestiżem cieszyli się kupcy. Wyprawiający się w dalekie, niebezpieczne krainy w poszukiwaniu cennych towarów „panowie-podróżnicy” – „pochteca” – zajmowali się przy okazji szpiegowaniem na rzecz tlatoani, czerpiąc z tej działalności zaszczyty i korzyści materialne.

Rzemieślnicy nosili godny pozazdroszczenia tytuł „tolteca”, ponieważ wynalazek obróbki drogocennych materii przypisywano ubóstwionym tolteckim przodkom. Na dole hierarchii znajdowali się „macehualli” – pospólstwo – przeważnie chłopi, zmuszani do służby wojskowej, odrabiania pańszczyzny i płacenia podatków.






Jednak służba publiczna, zasługi i odwaga otwierały drogę do awansu społecznego: schwytanie 4 wrogów dawało prostemu żołnierzowi tytuł tecuchtia.

Językiem, którym mówili Mexica i część podbitych społeczności, był nahuatl. Zyskał on status lingua franca.

Staranne wychowanie

zjednujące szacunek panów było nadrzędną troską Azteków. W 15-tym roku życia młodzieńców oddawano do świątyń bądź do szkoły wojskowej zwanej telpochcali. Wszyscy w wieku 17-22 lat służyli w armii. Azteckie dziewczęta również uczęszczały do szkoły. Uczono je tam prowadzenia domu.

We wszystkich szkołach panowała surowa dyscyplina. Za lenistwo i brak uwagi uczniów karano. Kary cielesne nie należały do rzadkości: winowajcę kłuto kolcem agawy lub zmuszano do wdychania gryzących oparów palonej papryki.


Księgi „uetlatolli” zawierały spis staromeksykańskich zasad wychowania i zachowania. Czy to w domu, czy w szkole, azteckiemu dziecku wciąż powtarzano: „Nie mów zbyt głośno, nie używaj grubiańskich słów”, przy stole zaś: „Nie bierz zbyt dużych kęsów placka, nie wypychaj sobie ust, nie łykaj łapczywie”. Dobrze wychowany Aztek panował nad swymi emocjami i w każdych okolicznościach zachowywał postawę pełną godności. Skromność i ostrożność były wartościami najwyżej cenionymi przez notabli. Zasada wstrzemięźliwości obowiązywała wszystkich, od monarchy począwszy: „Królewskie maty to nie miejsce rozkoszy i przyjemności, lecz wprost przeciwnie-miejsce wytężonej pracy, trosk i pokuty”.

Rolnictwo

Tenochtitlan otaczały niezliczone pływające ogrody zwane chinampas. Były to ogromne kosze z trzciny, wypełnione ziemią i zakotwiczone na stałe w płytkich wodach jeziora Texcoco. Dzięki nim miasto miało zapewnione świeże warzywa, owoce i kwiaty. Te ostatnie swym zapachem tłumiły woń ludzkiej krwi przelewanej podczas często składanych ofiar. Chinampas użyźniano nieczystościami z publicznych ubikacji tj. szałasów umieszczonych na zacumowanych łodziach.



Kukurydza.

Kukurydzę zaczęto uprawiać ok. 4000 lat p.n.e. w Meksyku. Z czasem stała się ona podstawowym składnikiem diety mieszkańców obu Ameryk. Aztekowie do każdego posiłku jadali kukurydziane placuszki zwane tortillas. Kolby kukurydziane gotowali, by usunąć łupiny, a potem miażdżyli ziarno na pastę. Placuszki pieczono na glinianych talerzach nad ogniskiem, po czym zawijano w nie nadzienie z fasoli lub ostro przyprawionego mięsa i spożywano z pikantnym sosem z papryki chili i ziemniakami.

Aztecki targ kukurydziany.

Obraz meksykańskiego artysty Diego Rivery (1886-1957) przedstawia targ kukurydziany.



Sok agawy


Ze sfermentowanego soku agawy otrzymuje się alkoholowy napój – pulque (w języku nahuatl -„octli”).

„Korzenie wszelkiego zła tkwią w octli. Pijaństwo jest przyczyną zamieszek i buntów, jest niczym trąba powietrzna niszcząca wszystko”-stwierdzał władca. Dygnitarz uznany winnym opilstwa był zdejmowany z pełnionej funkcji.

Kalendarz czasu, kalendarz życia

Podobnie jak Majowie, Aztekowie posługiwali się dwoma kalendarzami: słonecznym – liczącym 365 dni oraz wróżbiarskim – złożonym z 260 dni.




Kalendarz słoneczny

Kapłani-wróżbici wyspecjalizowani w „tonalamatl” („księgi przeznaczenia”) zajmowali się odczytywaniem znaków. Ślub, wojna czy handel – wszystko wymagało zaczerpnięcia porady wróżbity, mającej zapobiec podejmowaniu działania w okresach złowróżbnych.

Kalendarz z Tenochtitlanu

Środek kamiennego dysku zajmuje maska boga Słońca Tonatiuha – z wywieszonym językiem, spragnionego ludzkiej krwi. Wokół jego głowy rozmieszczone są glify przedstawiające 20 kolejnych dni tworzących miesiące roku słonecznego. Wierzchołki symbolizują promienie. Dwa wielkie węże z głowami zwróconymi do siebie, tworzą krąg zewnętrzny. Są one wyobrażeniem świata materialnego.

Potężny kamienny kalendarz odkryty został w XVIII w. w podmurowaniach obecnej katedry w Mexico.


Mistrzowie pisma

Aztecki skryba nosił miano „tlacuilo” („malarz”). Z mistrzostwem kreślił on znaki i miniaturowe ilustracje.




Aztekowie uwielbiali księgi. Wyspecjalizowani we wróżbach, w magii lub w medycynie kapłani korzystali z uczonych ksiąg. Istniały także zbiory poematów i opisów historycznych – dzięki kultywowanej przez Azteków bogatej tradycji przekazów ustnych. Pismo nie pozwalało dokładnie zapisać języka mówionego, streszczało jedynie bieg wydarzeń i wspomagało pamięć – obraz płonącej świątyni oznaczał porażkę, czarne niebo i przymknięte oko – symbolizowały noc.

Muzyka

towarzyszyła wszystkim ceremoniom. Muzycy i śpiewacy byli wysoko cenieni przez dostojników.


Do najczęściej używanych instrumentów należały flety, podłużne bębny i drewniane gongi.

Sztuka układania piór





„Dobry wytwórca przedmiotów z piór jest zręczny i opanowany; urzeczywistnia on ludzkie pragnienia. Obrabia pióra, wybiera je, układa, maluje w najrozmaitsze kolory, starannie składa jedno do drugiego” – (z poematu Nahua).







Quetzal

Indianie czcili tego ptaka za jego piękno i jego umiłowanie wolności. Mówiono, że jeśli zbyt długo przebywał w niewoli, serce przestawało mu bić. Łowcy chwytali ptaka w sieć i wyrwawszy mu piękne pióra, przeznaczone na ozdoby głów dostojników, wypuszczali go na wolność.




Krwawe kulty Azteków

Bogowie Azteków

Od XIII w. Aztekowie zdobyli rozległe imperium zamieszkałe przez ludność wiejską. Za wzór do naśladowania przyjęli wojowników tolteckich i tak jak oni stali się ludem wojowniczym. Bogowie azteccy wywodzili się z ich przeszłości bądź też byli zapożyczeni od podbitych ludów:

Quetzalcoatl i Tezcatlipoca, Huitzilopochtli – bóg słońca i wojny,

Ometeotl – wyższy bóg, którego nie należy przedstawiać,

Tlaloc-bóg deszczu, grzmotu i wegetacji,

Chicomecoatl-bogini kukurydzy,

Xipe Tótec-bóg wiosennej wegetacji,

Tonantzin-bogini matka

Quetzalcoatl czyli Pierzasty Wąż







Rzeźba ze świątyni Quetzalcoatla w prekolumbijskim mieście Teotihuacan (Meksyk), II-VIII w.

Huitzilopochtli

W sferze religii był upowszechniony kult boga wojny i opiekuna ludu Mexica, zwanego Huitzilopochtli, kojarzonego ze słońcem i pretendującego do roli najwyższego bóstwa. Czczono go we wszystkich miastach i prowincjach.

Tlaloc


KRWAWE KULTY

W centrum Tenochtitlan stała wielka piramida, na szczycie której znajdowały się bliźniacze świątynie boga słońca Huitzilopochtli i boga deszczu Tlaloca. W świątyniach azteckich służyły tysiące kapłanów, którzy w specjalnej szkole, zwanej calmecac, uczyli się pisania, astronomii i obrządku składania ofiar.

Ofiary z ludzi.

Chcąc uniknąć unicestwienia, Mexicas poili bogów „szlachetną wodą” – ludzką krwią. Aby słońce pojawiało się każdego ranka na niebie, należało dostarczyć mu energii. Dlatego Aztekowie systematycznie wyruszali na wojny, biorąc do niewoli jeńców przeznaczonych na ofiary. Jeńcy ci konali w straszliwych cierpieniach: przeszywani strzałami, paleni w ogniu, z odciętą głową luby wyrwanym sercem…



Orszak towarzyszący ofiarom wolno wspinał się stromymi schodami piramidy. Po mordzie, ciała zrzucano do podnóża piramidy, na pastwę tłumów… Nie ustanie więc obieg promiennego Słońca i Słońca nocy, tak niezbędnych dla życia. Rytuał ofiarny nosił nazwę „ixitpla” – „obraz boga”.

Składając ofiary z ludzi Indianie równocześnie praktykowali kanibalizm. W ten sposób Aztekowie dokonywali gigantycznych, rytualnych zbrodni. I tak na przykład w 1487 roku w stolicy Azteków, na nowej wielkiej piramidzie (Grande Oukali), zamordowano kilkadziesiąt tysięcy jeńców wojennych, których później jedzono podczas rytualnej uczty. Z indiańskich kronik dowiadujemy się, że pod koniec 1400 r. po otwarciu nowej świątyni złożono w ofierze przeszło 20 tys. ludzi. Do dnia dzisiejszego zachowały się rysunki przedstawiające makabryczne sceny rytualnych mordów.

„Wojny kwiatowe”

dostarczały jeńców na rytualne ofiary. Wojownicy, którzy zdobyli jeńców, otrzymywali pióropusze oraz biżuterię i mogli uzyskać najwyższy stopień „kawalera jaguara” lub „kawalera orła”.





Groźni wojownicy Mexicas (po prawej)

uzbrojeni byli w szerokie miecze o obsydianowych ostrzach. Chroniły ich wiklinowe tarcze oraz zbroje z pikowanej, ścisłej bawełny.

Święto „Nowego Ognia”

Jedną z najważniejszych uroczystości religijnych Azteków było Święto Nowego Ognia. Aztecki kalendarz opierał się na 52-letnim cyklu. Aztekowie wierzyli, że co 52 lata świat kończy się i żeby mógł trwać dalej, niezbędna jest ceremonia rozpalenia Nowego Ognia. Brały w niej udział wszystkie rodziny; gaszono wówczas ogień w domach i niszczono narzędzia służące do jego podtrzymywania. Potem wszyscy wychodzili na dachy, skąd obserwowali kapłanów, którzy wyruszali na odległe wzgórze poza miastem. Kiedy święta gwiazda osiągała na niebie określony punkt, najwyższy kapłan rozpalał nowy ogień i wrzucał do niego w ofierze serce świeżo zabitego człowieka. Następnie kapłani wracali do świątyni z pochodniami zapalonymi od tego ogniska i we wszystkich domach w Tenochtitlan ponownie wzniecano ogień. Z okazji rozpoczęcia nowego cyklu odbywały się też uczty i zakładano nową odzież.

Niebezpieczna gra

Gra w pelotę (piłkę) to gra religijna.




Na rycinie boisko do gry zaznaczono krzyżem. Kółka przedstawiają bramki, które są zwykle wysoko zawieszonymi obręczami-przez nie należy przerzucić pelotę. Gracze siedzący przed bogiem Tezcatlipoca zostaną mu poświęceni.

—-

W miejscowym muzeum do dziś możemy znaleźć figury dawnych bogów, którzy żądali tylu krwawych ofiar.





W takie miejsca wkładano wyrwane żywcem ludzkie serca.

Konkwistadorzy



Hernan Cortes

W latach 1519-20, na skutek skomplikowanego splotu okoliczności, władzę nad imperium azteckim przechwycili, właściwie bez walki, Hiszpanie pod wodzą H. Cortesa. W wyniku oporu tamtejszej ludności, utracili ją w wyniku antyhiszpańskiego powstania w Tenochtitlan, po czym Hiszpanie rozpoczęli zbrojny podbój, który spowodował rozpad imperium. Kres jego istnieniu położyło zdobycie w 1521 r. Tenochtitlan i ujęcie jego władcy, Cuauhtemoca.

KONKWISTADORZY

wywodzili się z różnych warstw społecznych. Pośród licznych chłopów i prostych żołnierzy, było trochę drobnej szlachty. Pochodzili w większości z najuboższych regionów Hiszpanii. Podboje były więc dla nich przede wszystkim szansą polepszenia swych warunków i wzbogacenia się. Ideał chrześcijański nie był dla nich, rzecz jasna, głównym motywem.

Hernan Cortes

WYPRAWA



Podbój był przedsięwzięciem finansowanym przez osoby prywatne, a nie przez Koronę. Kapitan wyruszający z Hiszpanii lub Indii Zachodnich musiał uprzednio uzyskać pozwolenie króla i zobowiązać się do przekazywania Koronie piątej części zdobyczy zwanej ,,quinto real”. Każdy z członków wyprawy wnosił wkład, zależny od swych możliwości, a najzamożniejsi – broń lub konia. Uczestniczyli też marynarze, rzemieślnicy, duchowni i urzędnicy upoważnieni do pobierania ,,quinto real”.

CHCIWI AWANTURNICY

Walcząc konkwistadorzy bronią zarazem własnego życia i tego, co zainwestowali w podróż, a także spodziewanych zdobyczy. Dlatego tak często dochodziło do sporów podczas podziału łupów. Potem, jako kolonizatorzy, uchylają się od wykonywania rozkazów i od kontroli
narzucanych przez daleką metropolię.
Hiszpanie posunęli się do tego stopnia, że wmawiali Indianom, iż papież powierzył ich terytoria królowi Kastylii, więc jeśli pragną uniknąć wojny, musza się podporządkować jego woli.

WOJNA AZTEKÓW

Aztekowie próbowali najpierw środkami pokojowymi nakłonić do poddania się osad, które pragnęli przyłączyć do swego imperium i wysyłali kilku kolejnych posłów, by ustalić termin, po upływie którego wybuchała święta wojna. W ich strategii nie było więc miejsca na działanie przez zaskoczenie. Atak zaś miał na celu zdobycie jeńców, przeznaczonych na ofiarę: nie chodziło o zabicie przeciwnika, lecz o jego pojmanie. Gdy świątynia została zdobyta, osada poddawała się i negocjowano wysokość okupu, jaki musiała zapłacić zwycięzcy. ,,Biali bogowie” nie przestrzegali żadnego z tych tradycyjnych rytuałów i bez wahania mordowali wrogów.

PRAWO SILNIEJSZEGO

Na pierwszy rzut oka, dysproporcja liczebności między Indianami i konkwistadorami powinna przemawiać przeciwko tym ostatnim: przecież było ich ledwie kilkuset przeciw setkom tysięcy tubylców, mających nadto inne wielkie atuty, takie jak znajomość własnego terytorium i panowanie nad nim, a najlepiej zorganizowane plemiona dysponowały armią zaprawioną w potyczkach lokalnych. A jednak szala zwycięstwa przechyliła się na stronę najeźdźców… Była to w dużym stopniu zasługa lepszej technicznie broni Hiszpanów. Konkwistadorzy zapewnili też sobie znaczne wsparcie pozyskując dla swej sprawy wrogów imperiów Azteków oraz Inków. Nie stronili też od podstępów i zabiegów dyplomatycznych. Ponadto zdobywcy nieśli śmierć samą swoją obecnością: przywiezione przez nich do Ameryki choroby tyfus, ospa, odra czy zwykła grypa, dziesiątkowały Indian.





Aztecki monarcha Montezuma (po prawej) staje przed obliczem Hernana Cortesa licząc na przymierze

Nie bez znaczenia były także czynniki natury psychologicznej. Obcy budzili grozę. Ich przybycie, kojarzone z powrotem bogów, wywoływało niepewność i przerażenie. Wyniszczaniu ludności poprzez wojny, choroby, pracę przymusową, towarzyszyło unicestwianie przedhiszpańskiego sposobu życia. Tylko jeden Indianin na dziesięciu przetrzymał ten szok.

INDIAŃSCY SPRZYMIERZEŃCY

Kiedy po „Smutnej Nocy” (powstanie Indian) Cortes postanowił ostatecznie rozprawić się z Tenochtitlanem, w jego oddziałach było 80 000 tubylczych sprzymierzeńców. Uczestniczyli oni w przygotowaniach do oblężenia, zwłaszcza w budowie brygantyn (małych statków żaglowych) i dostarczali setek łodzi. Te wrogie Aztekom grupy Indian pragnęły ich rozbicia i liczyły na uzyskanie część łupów.

Lienzo de Tlaxcala – dokument opracowany po podboju w celu ochrony przywilejów, z jakich korzystało miasto Tlaxcala z racji sprzymierzenia się z Hiszpanami, ukazuje jak wielką rolę odegrali owi sprzymierzeńcy tlaxkalańscy.

WALKA O SPRAWIEDLIWOŚĆ

Podbój wywołał dyskusje, które w ogólnym zarysie można sprowadzić do pytania: czy Indianin jest człowiekiem wolnym, któremu przysługują prawa, czy też istotą niższą, z samej swej natury niewolnikiem? Czy wojna przeciw niemu jest sprawiedliwa, czy nie? Francisco de Vitoria przeprowadził analizę przypadków, w których podbój był prawnie uzasadniony i głosił równość wszystkich ludzi wobec Boga, kładąc tym samym podwaliny pod nowoczesne prawo międzynarodowe. Bartolomeo de las Casas natomiast niestrudzenie występował w obronie Indian. Był inspiratorem chroniących ich ustaw, których wprowadzenie w życie napotykało na opory ze strony osadników.

Cortez zdobył miasto Meksyk. Pomimo protestów czarowników zaczął burzyć bożki. W świątyniach umieszczał krzyże i wizerunki Matki Bożej. Położył kres ofiarom z ludzi. Pomimo to nie było nawróceń tak szybkich i licznych, jakie miał nadzieję oglądać. W dodatku wziąwszy wielką ilość dialektów, trudno było się porozumieć. Wierzenia pogańskie były tak zakorzenione w duszach Indian, że trudno je było wyrwać. Cortezowi brakowało misjonarzy. Napisał więc do Karola V o wysłanie ich do Ameryki. Władca zgodził się. W 1524 przybyli franciszkanie, oddając się całkowicie ewangelizacji. Wszystko byłoby się potoczyło dobrze, gdyby nie chciwość konkwistadorów, którzy ustanowili niewolnictwo, wychodząc z założenia, że Indianie nie posiadają duszy. Biskup protestował, lecz daremnie. Kapłani, którzy usiłowali przeciwstawić się niewolnictwu zostali zamęczeni i zabici. Król, kiedy mu o tym doniesiono, zakazał niewolnictwa, lecz ufność Indian została zburzona: zachowanie wielu Hiszpanów nie było zgodne z nauką Ewangelii. Hiszpański władca – wobec wszystkich trudności, z jakimi musiał się borykać – błagał w modlitwach Najświętszą Pannę o interwencję i o znak, że jego prośba została wysłuchana. Wkrótce miał go otrzymać w sposób, jakiego z pewnością nie oczekiwał.